M7

BŁĘKITNE MIASTO MAROKO - CHEFCHAOUEN

Chefchaouen, Szawszawan
Chefchaouen niebieskie miasteczko w górach Rif


Planując wyprawę do Maroka jednym z punktów obowiązkowych na naszej liście zaraz obok nocy na pustyni było miasteczko Chefchaouen. 

Aby się tam dostać, ruszyliśmy z południa Maroka najpierw do Fezu. W Fezie postanowiliśmy kupić bilety na kolejny dzień właśnie do Chefchaouen. Okazało się, że mimo kilku kursujących autobusów zostało niewiele miejsc. Czym prędzej kupiliśmy dla siebie bilety, a wiedząc, jakie jest przepełnienie wpadliśmy na genialny pomysł, aby kupić w kasie od razu bilety powrotne. I na tym nasze szczęście się skończyło, ponieważ przez kilka najbliższych dni nie było już miejsc w żadnym powrotnym autobusie z Chefchaouen do Fezu. Cóż, stwierdziliśmy, że martwić się będziemy potem a do Chefchaouen i tak musimy pojechać. Najwyżej zostaniemy tam dłużej albo zmienimy plany i pojedziemy do Tangeru. Coś się wymyśli. 

Autobus z Fez do Chefchaouen wyjechał punktualnie. Droga była identyczna jak pisano niemal w każdym przewodniku, czyli im bliżej Chefchaouen tym bardziej kręta droga. A co za tym idzie nasze samopoczucie było coraz gorsze. Z każdą minutą i z każdym kolejnym zakrętem odliczaliśmy czas do końca. 
Późnym popołudniem dotarliśmy do celu podróży. Szybko wzięliśmy swoje plecaki i ruszyliśmy w poszukiwaniu noclegu. Po prawie godzinnym marszu na ślepo stwierdziliśmy, że lepiej będzie znaleźć wifi, zjeść i zarezerwować nocleg przez TripAdvisor lub Booking.com 
Tak tez zrobiliśmy i szybko znaleźliśmy odpowiadająca nam ofertę a do tego zjedliśmy pyszne tanżiny. Spokojnie wyszliśmy z knajpki, aby zostawić plecaki w pensjonacie i ruszyć zwiedzać. Przez długi czas nie mogliśmy odnaleźć uliczki z naszym noclegiem. Gubiliśmy się, chodziliśmy w kółko i traciliśmy nadzieje. Przez ten cały czas kilka razy podchodził do nas ten sam diler oferując narkotyki:
-My friend Hashish, Hash?
Oczywiście odmawialiśmy, aż za którymś razem zapytał jaki mamy problem. Gdy mu wytłumaczyliśmy, że nie możemy znaleźć naszego pensjonatu - zaśmiał się i pokazał palcem do góry że własnie pod nim stoimy i chodziliśmy wkoło. Dopytał czy może jednak nie potrzebujemy wsparcia z postaci używek ? :) 
Tak pomógł nam diler. 

Tego samego dnia wieczorem ruszyliśmy zwiedzać niebieskie miasteczko. Po zaledwie 2 minutach spaceru (nie zdążyliśmy nawet wejść do medyny) usłyszeliśmy głosy do nas:

-No cześć ..pamiętacie mnie. Już dzisiaj się mijaliśmy, krzyczałem do was dzień dobry ale nie odpowiedzieliście. Gdzie idziecie ?
-Yyyy
-Chcecie pozwiedzać? Coś zjeść? Ja Wam wszystko pokaże! Nie nie chce żadnych pieniędzy. Ja już skończyłem pracę, oprowadzę Was. Akurat idę w stronę medyny to Wam pokażę jak dojść. Nieeee nie chce żadnych pieniędzy. 
-Dziękujemy wolimy pochodzić sami
-Ale nic nie szkodzi, ja was tylko zaprowadzę, bo ja idę w tym własnie kierunku.
-Ale...
-No chodźcie chodźcie.

Było już ciemno, lekko padał deszcz a my szliśmy za gościem, którego kompletnie nie znamy. Prowadził nas niebieskim labiryntem. Tak szliśmy i rozmyślaliśmy nad swoją głupotą i jak by tu zwiać i w którą stronę. Znajomy-nieznajomy zaprowadził nas do sklepiku z dywanami, rękodziełem i talerzami. Oczywiście nie byliśmy zainteresowani ofertą kupna co go bardzo zdziwiło. Wiedzieliśmy już, że czas się zmywać, ładnie podziękowaliśmy i ruszyliśmy zwiedzać sami. Dogonił nas aby pokazać nam jeszcze tylko jedno miejsce w razie gdybyśmy chcieli później lub jutro coś zjeść. Zaciągnął nas do obskurnej knajpy i od razu zaczął dla nas zamawiać jedzenie. W tym momencie miarka nieco się przebrała, grzecznie Panu wytłumaczyliśmy że nie mamy (i nie mieliśmy) ochoty na jedzenie jak również nie mamy ochoty aby nam towarzyszył. Odwróciliśmy się i poszliśmy w swoją stronę. Znajomy-nieznajomy jednak wcale nie chciał tak prędko się nas pozbyć i gonił nas wykrzykując jacy jesteśmy niemili, że mamy paranoje i że on chciał nam tylko pomóc. Z dwojga złego wole dilera, przynajmniej miał poczucie humoru. 

Witaj Chefchaouen!

Kolejny dzień rozpoczęliśmy od tradycyjnego marokańskiego śniadania, które przygotował dla nas właściciel pensjonatu niemal na samym dachu. Na stole pojawiają się kolejno placuszki, naleśniki, bagietki, oliwki, dżemy, miód, zielona herbata, świeży sok. Nie wiemy czy zachwycać się śniadaniem czy podziwiać widoki, które odsłania nam wstające słońce. Po tak pysznym śniadaniu postanowiliśmy ruszyć na punkty widokowe, aby całe miasteczko móc zobaczyć z góry. Im wyżej szliśmy tym rozpościerały się piękniejsze widoki. Po około 20 minutach dotarliśmy do ruin hiszpańskiego meczetu. Bez wątpienia jego największą atrakcją jest widok na miasto, dla którego tłem są góry Rif. 
Urokowi trudno się oprzeć, robimy dziesiątki zdjęć. Dodatkowo górskie powietrze wspaniale nas chłodzi. 

Chefchaouen położone jest w górach Rif, gdzie uprawia się konopię indyjską. Wystarczy przespacerować się w góry jakieś 30-40 minut i już możemy natrafić na uprawy konopi. 
Oczywiście jest to nielegalne, często też organizowane są ustawki przez lokalną policję. Lepiej się tego wystrzegać, aby nie trafić do marokańskiego więzienia. 

Po upojeniu (pięknym widokiem oczywiście) schodzimy na dół. Jeszcze raz podziwiamy uroki medyny tym razem za dnia. Obserwujemy jak odbywa się transport w tradycyjny sposób-na osiołkach. Przewożą one na grzbiecie chyba wszystko co się da. 
W tak bajecznym miejscu można by było gubić się nieustannie. Jest ono niezwykłe ze względu na niebieski kolor ścian niemal wszystkich budynków. Odcieni niebieskiego jest chyba tyle ile domów. Są ciemniejsze, jaśniejsze, bardziej i mniej fioletowe. Oprócz koloru dużą rolę odgrywa tu także światło oraz dźwięki wydobywające się z budynków. Podczas upalnych dni barwa ścian przynosi ukojenie i daje wrażenie chłodu. Jest to nic innego jak niebieski labirynt, który kusi kolorem, przyprawami, kwiatami, ceramiką. 
Domy malowane są co roku. A skąd taki pomysł ?
Prawdopodobnie jest to pozostałość po zamieszkujących ten teren Żydach. Malując domy na niebiesko chcieli zatrzeć granicę między niebem a ziemią. Inni twierdzą, że błękit ma chronić przed złymi urokami. Jeszcze inni - że odstrasza komary. Jedno jest pewne-przyciąga masę turystów. 

Zapraszam do oglądania zdjęć :)


niebieskie miasteczko Maroko
Chefchaouen nocą

niebieskie miasteczko Maroko


niebieskie miasteczko Maroko


niebieskie miasteczko Maroko


niebieskie miasteczko Maroko
Chefchaouen-medyna 

niebieskie miasteczko Maroko


niebieskie miasteczko Maroko


niebieskie miasteczko Maroko


niebieskie miasteczko Maroko


niebieskie miasteczko Maroko


niebieskie miasteczko Maroko


niebieskie miasteczko Maroko


niebieskie miasteczko Maroko
Liczne kramiki w medynie.

niebieskie miasteczko Maroko


niebieskie miasteczko Maroko


niebieskie miasteczko Maroko


niebieskie miasteczko Maroko


niebieskie miasteczko Maroko


niebieskie miasteczko Maroko


niebieskie miasteczko Maroko


niebieskie miasteczko Maroko


Maroko niebieskie miasto


Maroko niebieskie miasto

Maroko niebieskie miasto


Maroko niebieskie miasto


Maroko niebieskie miasto


Maroko niebieskie miasto


Maroko niebieskie miasto


Maroko niebieskie miasto


Maroko niebieskie miasto


Maroko niebieskie miasto


Maroko niebieskie miasto

Maroko niebieskie miasto


Maroko niebieskie miasto


Maroko niebieskie miasto

Maroko niebieskie miasto


Maroko niebieskie miasto


Maroko niebieskie miasto
Ciekawie udekorowane domy mieszkańców medyny

Maroko niebieskie miasto


Maroko niebieskie miasto


Maroko niebieskie miasto


Maroko niebieskie miasto


Maroko niebieskie miasto


Maroko niebieskie miasto


Maroko niebieskie miasto


Maroko niebieskie miasto


Maroko niebieskie miasto


Maroko niebieskie miasto


Maroko niebieskie miasto


Koty Maroko
Marokańskie koty są wszędzie ;)

Koty Maroko
Marokańskie koty

Koty Maroko


Koty Maroko


Niebieskie miasto w Maroko
W drodze do punktów widokowych

Niebieskie miasto w Maroko
Widok na Chefchaouen

Niebieskie miasto w Maroko


Niebieskie miasto w Maroko


Niebieskie miasto w Maroko


Niebieskie miasto w Maroko


Niebieskie miasto w Maroko


Niebieskie miasto w Maroko


Niebieskie miasto w Maroko


Niebieskie miasto w Maroko


Niebieskie miasto w Maroko


Niebieskie miasto w Maroko


Niebieskie miasto w Maroko


Niebieskie miasto w Maroko


Niebieskie miasto w Maroko


Niebieskie miasto w Maroko


Niebieskie miasto w Maroko


Niebieskie miasto w Maroko


Niebieskie miasto w Maroko


Niebieskie miasto w Maroko


Niebieskie miasto w Maroko


Niebieskie miasto w Maroko


Niebieskie miasto w Maroko


Niebieskie miasto w Maroko


Niebieskie miasto w Maroko
Widok na Chefchaouen

Niebieskie miasto w Maroko


Niebieskie miasto w Maroko
Widok na Chefchaouen

Niebieskie miasto w Maroko


Niebieskie miasto w Maroko
Widok z naszego pensjonatu 

Niebieskie miasto w Maroko


Niebieskie miasto w Maroko


Niebieskie miasto w Maroko
Nasz pensjonat

Niebieskie miasto w Maroko


śniadanie marokańskie
Marokańskie śniadanie

Niebieskie miasto w Maroko
Piękne okna w pensjonacie

6 komentarzy:

  1. Przepiękne miesjce i cudowne zdjęcia! <3 Od razu przypomina mi Jodhpur w Indiach, gdzie też część miasta jest pomalowana na niebiesko. Uwielbiam takie kolorowe miasta :) Mam nadzieję, że kiedyś tam pojedziemy :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Dziękuje <3 Faktycznie podobne! :D

    OdpowiedzUsuń
  3. Niesamowite zdjęcia! Dopisuję to miejsce do mojego notesu :) Dziwnie mi się patrzy na zdjęcia z Maroka, gdzie ktoś ma na sobie bluzę z długim rękawem. My tam byliśmy w sierpniu i temperatura rzadko spadała poniżej 30 stopni. ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. To prawda -mi było nawet dziwnie sie pakować do Maroka-kiedy mowiono mi: "będzie zimno weź coś długiego" :P Ostatecznie kupiłam na miejscu czapkę zimową :D

    OdpowiedzUsuń
  5. Przepiękne zdjęcia! Tyle ich jest, że nie potrafię powiedzieć, które są moimi faworytami. O tym mieście słyszałam, jest nawet na mojej liście miejsc do zobaczenia. Co prawda, nie wiem kiedy zawitam w Afryce, ale noo. Nigdy nie wiadomo. Super, że wróciłaś! Dawno Cię tu chyba nie było.
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Dziękuje Kinga :) To prawda dawno mnie tu nie było, obiecuje poprawę :D

    OdpowiedzUsuń