M7

CICHY PŁACZ DZIECI KAMBODŻY

Dzieci w Kambodży
Dzieci w Kambodży



Nie liczy się człowiek, a pieniądz. Dziecko jest warte tyle, ile zapłaci turysta-pedofil.

Pisząc ostatnio wiele o Kambodży nie mogę nie wspomnieć o ważnym problemie, jakim jest seksturystyka wśród młodych dziewczyn. Znalazłam w internecie sporo artykułów poruszających temat. Przebywając ostatnio w Tajlandii i Kambodży, widziałam podejrzanie młode dziewczyny świadczące usługi najstarszego zawodu świata. Dopiero po powrocie do domu i przeczytaniu masy opracowań zdałam sobie sprawę ze skali problemu.

Kambodża jest jednym z biedniejszych krajów świata, jej historia jest bardzo bolesna i pozostawiła wiele śladów. W takich krajach żyje się często z dnia na dzień. Rodziny wielodzietne częstokroć zastanawiają się czym nakarmić dzieci. Często rodzice, którzy mają długi po prostu sprzedają swoje dzieci. Zagraniczni turyści kupują je dla własnych przyjemności, do filmów pornograficznych lub prostytucji.

Prostytutki mają mniej niż 15 lat. Dzieci są zmuszane do świadczenia usług turystom, często za miskę ryżu. “Turyści” poszukują jak najmłodszych dziewczynek, jeśli nie znajda ich na ulicy udają się do domów publicznych. Tam mają możliwość wyboru z 5-7 czy 10 -letnich dzieci. Bywa, że dzieci walczą między sobą o klienta. Jest to przerażająca, okrutna prawda.  W Kambodży około 30% prostytutek to młode dziewczynki. Większość z nich jest sprzedawana w dziewiczym stanie.

Policja oraz organizacje pozarządowe próbują walczyć z tym problemem. Obserwowane są ulice oraz turyści. Coraz częściej udaje się zabrać z domów publicznych nieletnie prostytutki. Jednak pedofile potrafią działać inaczej. Stosują tzw fałszywą adopcję. Kupują dziecko od rodziny, prawnie je adoptują. Ojciec-pedofil ma dziewczynkę na własność. Są one torturowane, kaleczone i głodzone.

Dla turystów-pedofili problem oczywiście nie istnieje. Myślą, że poprawiają tym samym sytuacje tych dzieci. Tubylcy z kolei wierzą, że obcowanie płciowe z 5-7 letnią dziewczynką daje im siłę, przedłuża życie i zapobiega chorobom.

Problem ten nie dotyczy wyłącznie Kambodży, a tak naprawdę większości zakątków, gdzie jest ogromna bieda. Dla osób walczących z tym sytuacja jest bardzo ciężka. Dzieci nie chcą zeznawać. Boją się swych stręczycieli czy nawet  rodziców, którzy to właśnie im sprawili ten los. Matki nie mówią o problemie głośno, wiedzą co będzie działo się z ich córkami. Lecz chcą wydobyć rodzinę z nędzy. Muszą mieć za co żyć. Biedni potrzebują bogatych. Rządy tych krajów milczą, dla nich turystyka seksualna to biznes wiążący się ze zwiększeniem finansów, wzrostu gospodarczego.  

Somaly Mam prowadzi w Kambodży organizację pomagającą ofiarom handlu ludźmi i przymusowej prostytucji.  Prowadzi schroniska dla kobiet w okolicy Siem Reap oraz Phnom Penh. Pomogła do tej pory uwolnić ponad 5 tys. kobiet. Sama uciekła w młodości z domu publicznego.

Dzieci w Kambodży
Dzieci w Kambodży
Dzieci w Kambodży
Dzieci w Kambodży, Siem Reap
Dzieci w Kambodży
Dzieci w Kambodży
Dzieci w Kambodży
Dzieci w Kambodży
Dzieci w Kambodży
Dzieci w Kambodży
Dzieci w Kambodży
Dzieci w Kambodży
Dzieci w Kambodży
Dzieci w Kambodży
Dzieci w Kambodży
Dzieci w Kambodży
Dzieci w Kambodży
Dzieci w Kambodży
Dzieci w Kambodży
Dzieci w Kambodży
Dzieci w Kambodży
Dzieci w Kambodży
Dzieci w Kambodży
Dzieci w Kambodży, Siem Reap
Dzieci w Kambodży
Dzieci w Kambodży
Dzieci w Kambodży
Dzieci w Kambodży
Dzieci w Kambodży
Dzieci w Kambodży

2 komentarze:

  1. Niejednokrotnie ten wątek przewijał się w książkach, filmach, czy na blogach, jednak problem jest poważny. Nigdy nie będę popierała seksturystyki, bo najzwyczajniej w świecie nie jestem w stanie tego zrozumieć, zaakceptować. Nie chciałabym, aby coś takiego spotkało kogokolwiek, ale z drugiej strony to co ja mogę zrobić? :/

    OdpowiedzUsuń
  2. Problem jest poważny i faktycznie niewiele możemy zrobić. Chyba jedynie obserwować i wszystkie podejrzane zachowania zgłaszać, nie pozostawać obojętnym :)

    OdpowiedzUsuń